Rodzinny wypad na Gorc. Szczęśliwie wyjechaliśmy z Krakowa przed 7 rano i dojazd był bezproblemowy (chwilę później Zakopianka stała w korkach, a procesje Bożego Ciała tylko komplikowały sytuację na drogach). Na parkingu w Zasadne byliśmy drudzy. Wyruszyliśmy czerwonym szlakiem przez Motawy i Gorcowiaki. Tempo rodzinne - tj. dostosowane do najsłabszego uczestnika. Szlak czerwony bardzo słabo oznakowany, bez GPS ciężko byłoby się po nim poruszać - łatwo pomylić ścieżki. Wymagana czujność. Szlak łatwy, dla każdego, choć raczej cały czas pod górkę. Dotarcie pod wieżę widokową na Gorcu zajęło nam 1:45. Sama wieża ma 27m i jej zdobycie zdecydowanie przyspiesza puls. Widok 360° z rozrysowanymi i opisanymi panoramami, które ułatwiają identyfikację widocznych szczytów - Tatry, Pieniny. Beskid Wyspowy, Beskid Mały, Gorce - naprawdę widać sporo, choć tego dnia niestety Tatry tonęły w chmurach. Śniadanie pod wieżą i zejście czerwonym szlakiem, ale przez Wierch Bystrzaniec i Wierch Młynne. Szlak lepiej oznakowany, sama ścieżka zdecydowanie bardziej "udeptana". Ostatni kilometr trasy wiedzie wąską asfaltową jezdnią z towarzyszącymi pojazdami (quady, motory, samochody).