Niedzielny spacer rodzinny na Luboń Wielki. Prędkość wchodzenia dostosowana do najwolniejszego uczestnika wycieczki - 2 godziny na szczyt z "parkingu". Samochód zaparkowaliśmy w okolicy cmentarza (co prawda były tam jakieś roboty drogowe, ale w niedzielę plac budowy był opustoszały). Inni użytkownicy szlaku też z tego "parkingu" korzystali. Co prawda trzeba nadrobić 300 m do wejścia na szlak, ale finalnie i tak to jest najbliższy darmowy parking jednocześnie żółtego, jak i niebieskiego szlaku. Trasa dla wprawionych piechurów nie powinna stanowić żadnego problemu, choć trzeba mieć na uwadze, że praktycznie cały czas idziemy pod górę. Spacerowali tam rodzice z naprawdę małymi dziećmi, a nawet z małymi psami (choć to akurat słaby pomysł z uwagi na skalisty fragment Perci Borkowskiego). Wybrałem wariant wejścia żółtym szlakiem, a zejście niebieskim. Zaletą tego rozwiązania jest to, że przechodzimy przez Dziurawe Turnie (rumowisko skalne) wspinając się po skałkach, które jest przyjemniejsze niż schodzenie po nich. A jak widokowo? Gorce można oglądać po lekkim zejściu ze szlaku na łąki i pastwiska na odcinku pierwszych 2 kilometrów. Potem już tylko las, las i las, aż dotrzemy do rumowiska skalnego, które tak naprawdę jest chyba największą atrakcją tej wycieczki. Wspinaczka nie jest trudna - każdy da radę. Podczas ładnego dnia, panorama Tatr gwarantowana, więc tym większa satysfakcja ze wdrapania się na te kamienie. Najcięższe podejście jest chwilę za rumowiskiem, gdzie szlak na moment opada, robi duży łuk, by następnie szerokim zboczem wycisnąć z piechurów siódme poty. Po jego przejściu pozostaje jeszcze 200-300 metrów łagodnej ścieżki na sam szczyt Lubonia Wielkiego. Schronisko jest bardzo ciekawe (jego forma architektoniczna), choć niewielkie. Jest dużo miejsca na odpoczynek - ławy, stoły, ognisko. Można tam przyjemnie spędzić czas z widokiem na Beskid Makowski i Wyspowy. Uwaga w schronisku można płacić TYLKO gotówką. Znajduje się tam też pieczątka dla kolekcjonerów. Zejście niebieskim szlakiem na parking zdecydowanym tempem zajęło nam 55 minut.