Spontaniczny spacer na "górę zakochanych" w drodze powrotnej z weekendu w Tatrach słowackich i polskich. Miało być krótko, stąd podjechaliśmy tak blisko jak się dało. Deszczowy wtorek na początku września. Darmowy maleńki parking na końcu drogi asfaltowej. Prędkość dostosowana do najwolniejszego uczestnika - po 1 godzinie wolnego marszu dotarliśmy na wieżę widokową na Modyni. Szlak przez las, dużo luźnych kamieni i wydeptane alternatywne równoległe ścieżki. Zero osób na całym szlaku. Z powodu pochmurnej aury słaba widoczność. Na samym szczycie oprócz wieży kilka ław, krzyż i ołtarz polowy. Pieczątka na wieży oraz panoramiczne tablice z nazwami szczytów. Z powodu braku punktów widokowych na szlaku, trasa raczej dla miłośników leśnych spacerów. W ładny dzień widok z wieży może być znacznie bardziej interesujący.