Ostatni tydzień sierpnia 2024 - doskonała słoneczna pogoda. Pierwszy parking w Palenicy Białczańskiej przed 7 rano już pękał w szwach. Szczęśliwie niebieski szlak w kierunku Czerwonych Brzeżków prawie pusty - wszyscy lecą nad Morskie Oko Drogą Oswalda Balzera. Miła rozgrzewka nóg do Rusinowej Polany, a potem pierwsze wyciśnięcie potów i podejście na Gęsią Szyję (1489 m n.p.m.) skąd ostatnie w tej części wyprawy widoki na Wysokie Tatry z malowniczych skałek na szczycie. Kolejne dość żmudne 4km wiodą głównie przez ciemniejszy mokry las (północne stoki Koszystej). Ponownie Tatry odsłaniają swój majestat w fantastycznej i prawie bez turystów Dolinie Pańszczycy , przez którą gładko maszerujemy kilometr po kamiennej ścieżce omijając Czerwony Staw i Wielką Kopkę, aż docieramy do podstawy Zadnich Usypów nad którym górują szczyty wchodzące w ciąg Orlej Perci i już widoczną przełęcz Krzyżne. Ależ ona jest wysoko! Niecały kilometr dosyć mocnej wspinaczki daje wycisk, zwłaszcza jak zgubisz szlak, co mi się niestety przytrafiło na kilkudziesięciu metrach. Duże i niestabilne drobne kamienie plus luźna ziemia potrafi nabawić stracha, ale dzięki temu szybko zorientowałem się, że jestem poza szlakiem i szybko wróciłem na kamienne "schody". Widok z Krzyżnego ugiął mi nogi. Nie byłem w stanie normalnie funkcjonować w tym miejscu - zawroty głowy skutecznie uniemożliwiły mi dłuższy relaks, nie mówiąc o tym, że nawet nie próbowałem podejść na Kopę nad Krzyżnem, bo zapewne umarłbym tam ze strachu :) Choć ta była na wyciągnięcie ręki i dałaby jeszcze piękniejszy widok na Orlą Perć. Choć dotarcie na Krzyżne kosztowało mnie trochę serca, to najtrudniejszym odcinkiem okazało się zejście bardzo stromym Żlebem pod Krzyżnem. Przebieg szlaku i ekspozycja mnie paraliżowała, do tego miejscami wysokie skały wymuszające odpowiednie schodzenie tyłem lub przodem z użyciem rąk oraz ogromne skupienie i ostrożne stawianie kroków przy nachyleniu powyżej 60% sprawiły, że ten kilometrowy odcinek zapamiętam na długo. Do Schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich z Krzyżnego jest niecałe 4km, ale to właśnie te kilometry dały mi się najbardziej we znaki. Od Zagonu Niżniego już masa turystów, więc czym prędzej do schroniska na regenerację (ok. 40 minut) i uzupełnienie wody (1,5l Cisowianki za 16PLN :) Widokowo fantastyczne zejście czarnym szlakiem do Doliny Rozotki i dalej mega szybkim krokiem bez postoju na Parking w Palenicy Białczańskiej. Tempo pomimo paraliżującego strachu miałem chyba niezłe, bo wyprzedzałem nonstop mijane osoby zarówno na podejściach, jak i zejściach. Zużyłem 3l płynów. Całość zajęła mi 7:20h z czego 0:40h to odpoczynek pod schroniskiem, a trasa była przewidywana na 9:30h.
Komentarze